Przepisy kulinarne, sport, zdrowie i uroda

Golgota wariatów

Śmierdzi dłoń od podniesionego pensa w rynsztoku przy świętego Pawła. I gniją wargi już niezdolne do pocałunków. Gniją na mocy anonimowej słabości do niedopałków, słabości do przyjemności. Przyjemność za pieniądze, cudze. Kurwienie, zawsze kurwienie. Nie mam prawa do pasji a jednak kilka nocy wcześniej byłem tam, na Golgocie umysłowo chorych. Nawet nie miałem krzyża. Wystarczyło gnijące ciało i spękane. Krwawiące. Rzucali kamieniami i w pewnym momencie pękło mi serce. Z piersi wylała się ogromna ilość białych robaków, jak z rozkładającego się ciała. To były moje atomy, tylko moje; metamatematyczne formikacje. 

Reklamy
Zwykły wpis