obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Cosmism Porn

Część I

ratz_22_07_08

NB: Wierzysz w istnienie ‚uniwersalnej estetyki’?

Łukasz Ratz: Uniwersalność w przypadku 7 miliardów ludzi jest możliwa o tyle o ile jesteśmy jednym gatunkiem. Jakiś na przykład szympans bonobo ma uniwersalną etykę czy estetykę o ile preferuje pewne wybory, które preferują, podzielają z nim inne szympansy bonobo… Mniej lub bardziej świadomie. Pewnie mniej niż bardziej bo wtedy rzeczywiście używalibyśmy wszyscy określenia „Estetyka bonobo”, „Etyka bonobo” a takich określeń używam tylko ja na razie. Pewnie każdy gatunek ma swoją estetykę i etykę czyli swoje preferowane zachowania. Szympansy jeszcze nie zadają sobie pytań o uniwersalność swoich mentalnych uniesień ale walą się z pewnością po głowach z powodu jakichś samic, co może być jakąś rudymentarną formą uniwersalizmu…

Można sobie poczytać Semira Zeki i jego dochodzenia w tym zakresie. I coś na kształt uniwersalnych reakcji pewnie można z danych eksperymentalnych wyskrobać. Piękne, harmonijne, proste to odpowiednia reakcja określonych struktur mózgowych odpowiedzialnych za jakieś przyjemne odczucia, jakaś pewnie przednia część zakrętu obręczy i coś tam jeszcze… Nie wiem, nie znam się, nie jestem specjalistą, nie pamiętam… Z danych eksperymentalnych wynika, że preferujemy pewnie określone bodźce co jest uwarunkowane naszą ewolucją – środowisko o określonym wyglądzie, osobniki o określonych cechach – ze względu na utożsamianie pewnych cech z pewnymi korzyściami – zdrowiem czy bogactwem środowiska w jakieś zasoby, może świadczące na przykład o bezpieczeństwie, itd itp… Ramachandran opowiedziałby tu o hiperbodźcach i intensyfikowaniu tych naturalnie preferowanych bodźców, co ma być według niego tajemnicą tworzenia rzeczy pięknych…

Percepcja piękna prawdopodobnie bardziej nieświadomie się odbywa bo na płaszczyźnie deklaracji podejmiemy pewnie jakąś nową grę ukrywającą nasze prymitywne, proste, uwarunkowane zachowania… i to wszystko jest umaczane w nudnym sosie złożonych zależności genotyp – fenotyp… i pytań w rodzaju jak inni ludzie wpłynęli na moje zachowanie? jak strach przed odrzuceniem grupy wpłynie na wybór mojej „pięknej” fryzury? Jak te kosmiczne ilości informacji, memów wryły mi się w mózg i komu zawdzięczam to, że uległem pewnej mentalnej modzie?

Zeki próbuje przypisać też pewne znaczenie faktowi, że matematycy na pewne równania reagują tak jak na inne ładne, fajne rzeczy… Przypisywałbym to raczej wyuczonym reakcjom a nie jakiemuś głębszemu powiązaniu piękna i prawdy co Zeki wydaje się romantycznie sugerować chcąc jakby nadać głębsze znaczenie naszym prymitywnym przyjemnościowym reakcjom. W końcu szympansy rozpoznające gramatycznie poprawne słowa w języku angielskim, nagradzane przez nie sowicie przez eksperymentatorów też uznają je w końcu za co najmniej fajne 🙂

Proste, harmonijne równania są zapewne łatwiejsze w obsłudze, bardziej intuicyjne, dopasowane do naszych zdolności poznawczych, pojemności pamięci krótkotrwałej, jest to pewnie również wynik długotrwałej praktyki gdzie proste, syntetyczne wyniki są nagradzane, przyjemne, chętniej używane itd… W każdym razie mam taką intuicję, może błędną, że im bardziej abstrakcyjny poziom, im bardziej coś jest odklejone od naturalnego, gatunkowego, powiedzmy, doświadczenia tym bardziej reakcje na te abstrakty są kwestią wyuczenia się, normatywnego przypisywania tym bytom jakichś wartości na zasadzie zapamiętywania a nie automatyzmu, organicznej spontaniczności… Ja widząc równanie matematyczne – niezależnie jakie – od razu mam migrenę 🙂

Oczywiście, że widzę jeszcze inne uzasadnienia – po prostu może nie jesteśmy w stanie skutecznie konstruować z elementów, które nie wydają się dla nas naturalne, czyli z nie mających pokrewieństwa z obiektami otaczającymi nas w naszym naturalnym środowisku i dlatego lubimy symetrie, powtarzalności… Po prostu porządki, proporcje, jak złoty podział choćby, mogą być w nas jakoś ewolucyjnie wpisane, nasze reakcje na nie również, przez ten długi ewolucyjny czas dostosowywania się naszego systemu nerwowego do środowiska… Może lubimy równania na jakimś abstrakcyjnym poziomie przypominające nam te cechy…

Wracając do estetyki w kontekście sztuki bo o to pewnie głównie pytanie… Jak byłem na wykładzie Semira Zeki na wydziale biologii UW na konferencji Aspects of Neuroscience w zeszłym roku to Zeki mówił, że u specjalistów, ekspertów czyli artystów czy historyków sztuki te reakcje są inne niż u przeciętnego widza niespecjalisty… To znaczy przeciętny widz na obraz Francisa Bacona zareaguje raczej obrzydzeniem a nie entuzjazmem i z chęcią wybierze do powieszenia na ścianie jakiś pejzażyk Constable’a lub portret Goyi czy akt Rafaela…

Trudno uwierzyć w istotność tego uniwersalizmu, w jego jakieś głębsze znaczenie kiedy wiesz, że wielu z automatu powie, że Mona Liza jest pięknym obrazem…

Czy ten uniwersalizm ma jakąś szczególną wartość? Właśnie na wykładzie Zekiego nasunęła mi się myśl, że w nauce takie reakcje mogą być obciążeniem. Bo żeby dokonać odkrycia trzeba prawdopodobne dostrzec spójność struktury, zjawiska zupełnie nowego, zależności, która nie jest oczywista na pierwszy rzut oka. Jak coś takiego może być piękne? Jak dostrzec piękno na przykład w wielu wymiarach, których nie potrafimy sobie wyobrazić, których model możemy mieć tylko na papierze…? możemy cieszyć się pewnie z przejrzystej struktury, gramatyki, składni naszego opisu ale czy to jest to samo uniwersalne piękno, które postrzegam w oczach mojej partnerki? Możemy mieć wyrzut dopaminy i czuć przyjemność bo mamy nową informację, mieć eureka moment ale w obliczu czegoś zupełnie nowego nie mamy w repertuarze reakcji, pewnie nic poza tym, nic automatycznego, genetycznie zaprogramowanego… Odkrywanie czy tworzenie to raczej nie atawistyczna aktywność…

Można by to jeszcze skomplikować i pytać o fenomenologię przeżycia estetycznego – dzielić to piękno na różne rodzaje ze względu na reakcje, stopnie aktywacji jakichś struktur mózgowych, stopień subiektywnej świadomości tej aktywacji itd ….

Także wierzę w uniwersalia gatunkowe, intersubiektywność przeżyć estetycznych, w jakimś tam nieeksperckim zakresie, ale nie są one dla mnie szczególnie ciekawe. Relatywizowanie jest bardziej zabawne 🙂

11_ratz_blog_5

Pokładasz nadzieję w „reprezentacjonizmie” (Tutaj więcej >>). Dla mnie nie jest czytelny cel. Abstrahując od tego, czy jest wykonalny komputacyjny mind-reading możliwe, że chcesz stworzyć wyidealizowaną, lepszą wersję samego siebie?

Reprezentacjonizm to tylko zabawa z nowymi możliwościami, które się pojawiają. W ogóle wszelkie transhumanistyczne science wizje, które stają się coraz mniej fiction są tym z czym wiążę nadzieje. Cel reprezentacjonizmu to kultywowanie indywidualizmu, który widzę jako cenny dlatego, że wydaje mi się, że to inność postrzegania, sposobu budowania modeli, kształtowania reprezentacji jest twórcza kulturowo. Inność to kreatywność. Jeśli postrzegasz problem inaczej niż inni może się okazać, ze twój sposób przedstawienia problemu jest albo bardziej prawdziwy albo wygodniejszy albo z jeszcze innego powodu rozrywkowy… Reprezentacjonizm to podkreślenie wartości indywidualnego sposobu przetwarzania informacji… Powoli pojawiają się technologie umożliwiające bardziej precyzyjne odsłanianie tej cennej indywidualności… Więc mogą pojawić się praktyki doskonalenia różnicowania tych reprezentacji, praktykowanie myślenia zupełnie inaczej od innych… Czyli możemy mieć jeszcze więcej zabawy w sztuce niż do tej pory:)

Dla mnie celem sztuki jest całkowicie nieskrępowana zabawa uelastyczniająca wyobraźnię. Sport dla wyobraźni – jakiś dziki parkour po własnej głowie… Sport czy zabawa nie są stratą czasu – to jakaś inwestycja w potencjalność…

Jeśli okaże się, że możemy stworzyć tak doskonałe technologie mind-readingu, interfejsy człowiek komputer, które z wysoką rozdzielczością przestrzenną, czasową umożliwią nam oglądanie bezpośrednio aktywności mózgu w czasie rzeczywistym to owszem przede wszystkim da nam to możliwość kopiowania nas samych. Tworzenie bardzo precyzyjnych kopii reprezentacji – które są na tym fizycznym poziomie elektryczną, chemiczną aktywnością mózgu, funkcjonalnymi pętlami, falami aktywności populacji neuronów, które odpalają się w specyficznej częstotliwości – pozwoli zapewne stworzyć matematyczne modele, precyzyjne tego opisy, pozwoli odtworzyć algorytmy, heurystyki, strategie, logiki jakimi indywidualnie się posługujemy świadomie i nieświadomie, …

Oczywiście to wszystko jest diablo skomplikowane bo w końcu wiadomo, że trudno nam zrekonstruować nawet to, co się dzieje w systemie nerwowym muszki owocowej czy c.elegans a to w końcu zaledwie sto tysięcy neuronów… Ale załóżmy, że możemy to zrobić jeszcze lepiej niż teraz, jeszcze lepiej od tego jak to entuzjastycznie opisuje w „Przyszłości umysłu” Kaku… Załóżmy, że mamy kopie pojedynczych reprezentacji, na przykład wyobrażone obiekty przestrzenne; załóżmy, że mamy kopie sposobów kształtowania tych reprezentacji… Możemy mieć kopie sposobów tworzenia na podstawie zupełnie nowych informacji, sposobów rozwiązywania problemów itd, itp…

To byłaby możliwość niezwykle ekscytująca ale nie chodzi o to żeby się zatrzymywać na kopii skoro możemy sobie wyobrazić, że możemy je wtedy doskonalić, mutować, genetycznie kombinować z innymi, selekcjonować ze względu na różnorodne praktyczne czy estetyczne potrzeby zasilając na przykład jakieś wirtualne światy, w których w rozpasany sposób byśmy mogli sobie nieskończenie hasać, czy grać w jakiś przebogate wizualnie gry… Po co zatrzymywać się na kopii siebie? Po co się tak ograniczać ? 🙂

Estetyczne możliwości nie są dla mnie najciekawsze. Najbardziej pasjonujące jest to, że możemy wybić się poza nasze mózgi w takich wizjach i wyobrazić sobie tworzenie systemów A.I. potencjalnie lepszych od nas. Na razie niedorozwinięte, mało sprytne A.I. których projekty się tworzy, bazują na tym, co możemy zaobserwować, czyli ubogich kopiach-modelach, inżynierii wstecznej… Także stworzenie kopii samego siebie to jedno – mogę sobie w wyobraźni rekompensować brak dzieci 🙂 Jednak ciekawsza jest możliwość stworzenia czegoś bardziej kreatywnego od nas.

Więc reprezentacjonizm można postrzegać jako pojęcie z całego repertuaru dziwnych pojęć, które rodzić się teraz będą jak piana w tej posthumanistycznej wolnomyślicielskiej fali… Pojęcie, które wskazuje na specyficzną możliwość na polu, przede wszystkim sztuki, która moim zdaniem ma więcej przestrzeni na wolność, bo nie jest tak ściśle powiązana z praktycznymi celami. Cosmism porn 😀

20_ratz_blog_5

Łukasz Ratz http://lukeratz.com

C.D.N.

Zwykły wpis

Scelsi II

kitsch

Scelsi II

Obrazek