Grafika „Kwiaty w ogrodzie”, Anonim 01, 2013
obyczaje, Publikacje, sport

Hucpa?

Monika Małkowska na łamach „Rzeczpospolitej” czepia się pisząc, że kto na grząskim terenie sztuki „(…) jeszcze pozostał i ma jakiekolwiek kreacyjne potrzeby tudzież trzeźwą ocenę sytuacji, ucieka w ironię (…)” ponieważ najwyraźniej nie jest kompetentna w dziedzinie nowoczesnej alchemii.

Mimo mojego sceptycyzmu ufundowanego uwikłaniem w nauki ścisłe (Rosjanie na przykład są mistrzami w kreowaniu pierwiastków ciężkich rozszerzając tablice Mendelejewa, co prawda kreują nietrwałe „wyspy stabilności” no ale jednak starają się ) wiem, że istnieją ludzie na planecie Ziemia którzy mają zdolność przemiany w złoto („złoto” to pierwiastek chemiczny, metal przejściowy o liczbie atomowej 79 ) wszystkiego, czego się dotkną. Jednym z takich alchemików ekonomicznych jest jegomość imieniem Charles. Ma zwyczaj dotykać wybrane przez siebie dzieła wybranych przez siebie artystów. Przeważnie artyści, których dzieła są dotykane są zadowoleni ponieważ lubią „złoto” i cieszą się, jak coś skapnie z przemiany. Pozostali przeważnie płoną w zgryzotach, piszą paszkwile na portalach społecznościowych oraz komentują (nie obrażając znikomego udziału tych , którzy milczą i na przykład zwyczajnie malują obrazy). Komentują i komentują. Mniejsza. Rzecz w tym , że istnieją też alchemicy pretendujący. Jest na przykład Kuba, który u Charlesa może nie od razu w złoto (przed „złotem” jako metal przejściowy występuje „rtęć” z liczbą atomową 80 ) no ale. Chęci są i na pewno coś z tego wyniknie. Żeby nieco rozjaśnić tajniki nowoczesnej alchemii przeniesiemy się nieco w czasie …

Grafika „WF 02”, Anonim 02, GIMP G-Qbist plugin, 2013

Grafika „WF 02”, Anonim 02, GIMP G-Qbist plugin, 2013

*

Polish Artists Again!

Trwająca bezprecedensowa wystawa „Polish Artists Again!” dwunastu anonimowych artystów połączona z retrospektywą arcydzieł Andrzeja Cisowskiego, Agaty Kleczkowskiej czy Szymona Urbańskiego w Warszawskiej Galerii Saatchi już staje się legendarna. Jest nie tylko potwierdzeniem ciągłości polskiej sztuki w Polsce ale również dowodem słuszności. Wystawa odbyła się w wydzierżawionych salach Pałacu, który znaczy o łącznej powierzchni wystawienniczej które następnie zostały sprzedane zarządowi Pałacu, który znaczy dzięki czemu opłacane są miesięczne odsetki. Motywem przewodnim tutaj wykorzystanym na plakacie wystawy jest seria obrazów anonimowego artysty będąca kopią serii „Kolekcja” Marka Niemirskiego, przedstawiająca odciski palców nieobecnych z przyczyn naturalnych klasyków. Ta chwalebna kontynuacja „Fifteen Polish Painters” nowojorskiej Museum of Modern Art z 1961 roku oraz „Polish Art Now” londyńskiej Saatchi Gallery (przed przejęciem przez dom aukcyjny Abbey House) z 2013 roku możliwa była dzięki wydajnemu systemowi zarządzania zasobami ludzkimi które generują dzieła sztuki w tempie wykładniczym. Polega on na stymulowaniu artystów do twórczości przez zapewnienie im odpowiednich warunków żywieniowych w cyklu miesięcznym do momentu wyczerpania zasobu czyli tak zwanej „strategii kapitalnego lokowania”. Zasób ma pod pewnymi obostrzeniami strategicznymi zapewnione również pojawianie się w przestrzeni publicznej jako osoba sławna w kontekście sztuki. Niewyobrażalny sukces aktualnej wystawy był również możliwy dzięki zaangażowaniu znamienitych selekcjonerów klubów z Chelsea którzy przechodząc kilkugodzinne szkolenie metodą szybkiego czytania z historii sztuki Polskiej pod kuratelę biorą predestynowanych do sławy artystów.

Należy wspomnieć, że połączenie wszystkich elementów strategii dobrej inwestycji dwudziestokrotnie opisywane w periodykach ekonomicznych winduje znaczenie polskich zasobów na rynkach kapitałowych i wprowadza realne możliwości otwarcia na nowe spojrzenie na przykład z nowymi jakościowo derywatami, instrumentami pochodnymi i tak w kółko Macieju.

Grafika „Kwiaty w ogrodzie”, Anonim 01, 2013

Grafika „Kwiaty w ogrodzie”, Anonim 01, 2013

*

Krytyka krytyki

Oczywiście nie obeszło się bez incydentów. Jak zwykle siłą nacisku okazała się znana wszystkim grupa interesów która tym razem poddawała w wątpliwość jakość wystawianych dzieł oraz wytykała stosowanie rozmytych metod ich oceny przez selekcjonerów – kuratorów (podobne akty wandalizmu biznesowo – artystycznego miały miejsce przy okazji wystawy „Polish Art Now”w 2013 roku w formie artykułów na łamach „Obiegu” czy „Tygodnika Powszechnego”). Ciężko oprzeć się wrażeniu, że artykuły krytyczne były już przygotowane przed wystawą. Mimo zabezpieczeń przedprocesowych i rozbudowanego systemu cenzury doszło do przecieku. Tego typu zdarzenia mają fatalny wpływ na samopoczucie artystów i stało się przyczynkiem do odebrania im nazwisk przez zarząd. Po „Wielkim Kryzysie Światowym” z którego wyszliśmy obronną ręką opasając kraj wstawiennictwem Opatrzności, gdy naśmiewano się z nas nazywając nie tyle „kolosem na glinianych nogach” co …

Noir Blanc

Rzeczpospolita, 2058 r

Tekst ukazał się w numerze 5 (3/2013) „eleWatora”

Reklamy
Zwykły wpis
Ofelia z Czarnego Dunajca
obyczaje, Publikacje, sport

Dodekafonia

*

The Method / Studio Voltaire

Clapham. Nie można oprzeć się wrażeniu, że powstało na uboczu City by syntetyzować treści. Paulina Ołowska z godną sobie słabością do minionej awangardy syntetyzuje w lokalnym, opuszczonym przez kaznodzieję kościele metodystów adoptowanym przez Studio Voltaire. Komponuje w dwóch pomieszczeniach własne kolaże i instalację z dziełami Hasiora, Wieczorkiewicza, Schauflera oraz wierszem Pusłowskiego „Kabina kąpielowa”. Mistrzowsko zdecentralizowane rozmieszczenie w przestrzeni wymusza korespondencję wszystkich twórców. Uderzająca odmienność ich dzieł,  od cepelii po niedbałe kolaże włączając charakter pomieszczenia w którym się znajdują. Czym jest mise-en-scène w rękach sprawnej poszukiwaczki Ołowskiej? Londyn wita pierwszy raz „Damę z Łasiczką”, ale tą tatrzańską, bałaganiarską która patrzy tym razem po przekątnej galerii na  olej Schauflera „U.A. VI”, kipiel stwarzania, emanacji rozmytego tutaj pojęcia „energii”. Obcując z kolażami autorki powierzchownego bałaganu „metody”,  biorę w nawias swoje poczucie estetyki oddając jej uśmiech. Ta romantyczna chęć zmieniania świata kosztem miejsca i czasu, kosztem narzędzi, dyspozycji …

Studio Voltaire

Studio Voltaire

 *

Across Realities / Tate Modern

Odwracam chronologię. „Wiemy już obecnie, że sztuczne systemy są możliwe. Dowody w naszej erze dostarczyła choćby dodekafonia. Nie stworzyły jej przecież całe pokolenia, nie narastała anonimowo poprzez stulecia na wzór systemu tonalnego. Objawiła się Schönbergowi dość nagle i to w formie teoretycznego wymysłu o wszelkich znamionach absurdu.” Tą zwielokrotnioną montażem filmowym kwestię można było usłyszeć w filmie „Bezdech” Wojciecha Bruszewskiego, emitowanego w Tate Modern z inicjatywy Łukasza Mojsaka, kuratora Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Bruszewski, prekursor sztuki wideo w Polsce konfrontowany jest z twórcami brytyjskimi.

*

Synteza

Nie można oprzeć się wrażeniu, że Paulina Ołowska z godną sobie słabością do minionej awangardy syntetyzuje kipiel stwarzania, dowody w naszej erze opuszczenia przez kaznodzieję. Wiemy już obecnie, że sztuczne systemy są możliwe. Mistrzowsko zdecentralizowane rozmieszczenie w przestrzeni, metodyczny „bałagan” dostarcza choćby w formie teoretycznego wymysłu poczucie estetyki kosztem narzędzi. Ta romantyczna chęć wymuszania korespondencji o wszelkich znamionach absurdu  z kolażami autorki rozmywa tutaj pojęcie „energii”. Adoptowana kabina kąpielowa wita pierwszy raz, kosztem miejsca i czasu, teoretyczny wymysł o znamionach absurdu. „Dama z Łasiczką” Hasiora stwarzana anonimowo przez całe pokolenia niedbale włączając charakter  pokolenia objawia zwielokrotnienie Ołowskiej. Dowody dostarczyła choćby dodekafonia, emanacja rozmytej chęci zmieniania dyspozycji, zwielokrotniania kosztów emisji pokolenia. Z dziełami Mojsaka, włączając kolaże, koresponduje sprawnie bezdech Hasiora. Cepelia.

Na wzór systemu tonalnego, razem po przekątnej galerii biorę w nawias swoje poczucie sensu.

*

Tekst ukazał się w numerze 4 (2/2013) „eleWatora”

Zwykły wpis