obyczaje

Generatory lumpen-inteligencji

Rozmowa z logikiem i filozofem Wojciechem Krysztofiakiem

autorem prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; uczestnika Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia POLSKI do Unii Europejskiej; stypendysty: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute, od 2014 członka Honorary Associates Rationalist International.

***

NB: Zaryzykuję stwierdzenie, że nie tyle sympatyzowanie z głoszonymi przez Ciebie poglądami co nawet dyskusja wymaga nie małej odwagi cywilnej. To może oznaczać wyrok skazujący na banicję w przestrzeni publicznej w której przyszło funkcjonować tobie i twojemu rozmówcy. Wyrok przynajmniej tymczasowy. Zapędzam się za daleko?

WK: Procesy banicji z przestrzeni publicznej mają miejsce jedynie w krajach totalitarnych, czyli takich w których pozycje generowania dyskursu są monitorowane przez kapłanów (w sensie Leszka Nowaka) – właścicieli środków indoktrynacji. Doświadczam jedynie częściowej banicji, mającej charakter ideologiczny. Zdarza mi się często, że jestem wykluczany z grup Facebooka tylko dlatego, że wyrażam odmienne poglądy niż dominujące w danej grupie. Zdarza mi się to zarówno w grupach lewicowych jak i prawicowych – ale tylko takich, których celem nie jest walka o racje, lecz zniszczenie adwersarza. W swojej prywatnej przestrzeni toczę ciekawe polemiki zarówno z intelektualistami lewicowymi jak i prawicowymi – nie skaczemy sobie do gardeł.

W społeczeństwach o dominującej mentalności plemiennej, a takim jest społeczeństwo polskie,  uczestnicy dyskursu publicznego w swojej aktywności są nastawieni na konserwowanie swoich wizji świata społecznego. W związku z tym każdy kto wkracza w ten dyskurs z propozycją modyfikacji takich zastanych wizji jest a priori wykluczany. Jest „onym” w sensie Torańskiej. Skąd to się bierze? Myślę, że  jest to efektem zaprogramowanych praktyk indoktrynacji.

Na szczęście w naszej przestrzeni publicznej funkcjonują mechanizmy tworzenia sobie własnych pozycji eksponowania prefabrykowanych wizji życia publicznego. Można więc bronić się przed praktykami „banowania społecznego”. Nie narzekam, moje blogi są dosyć poczytne. W ciągu trzech lat doczekały się łącznie miliona odsłon. Przy czym piszę trudnym językiem; moim odbiorcą ma być czytelnik o wyrafinowanych gustach intelektualnych. Okazuje się, że tacy czytelnicy w przestrzeni publicznej, organizowanej procesami komunikowania się w języku polskim, chętnie słuchają tego, co mam do powiedzenia.

Nie sadzę, że trzeba mieć jakąś odwagę, żeby konstruować nowe punkty widzenia na rzeczywistość społeczną. Raczej, trzeba być kreatywnym. Większość ludzi niezbyt wiele mówi, gdyż najzwyczajniej nie mają nic ciekawego i nowego do powiedzenia.

Oczywiście, spotkałem się z praktykami banowania mnie w przestrzeni instytucjonalnej; spotykam się również często z praktykami doceniania tego, co robię w tej przestrzeni (moje badania naukowe nawet zostały trzy lata temu docenione przez Narodowe Centrum Nauki, instytucje rządowa, kwotą prawie 80 tysięcy złotych; jestem czasami zapraszany przez redakcje wiodących polskich czasopism humanistycznych do recenzowania nadsyłanych tekstów; NCN również kilka razy poprosił mnie o ocenę projektu konkursowego; niektóre z moich prac filozoficznych są cytowane przez badaczy zarówno zachodnich jak i polskich).

Mówiąc wprost – nadzwyczaj trudno mnie skutecznie „zbanować”. Jeszcze się taki nie znalazł na tym padole 🙂

To pocieszające. A więc można powiedzieć uogólniając, że brak odwagi o którym mówiłem można zrzucić na karb wybrakowanej kompetencji, uwikłanej mniej lub bardziej w mentalność plemienną. Jakby nie było twoja pozycja jest uprzywilejowana, stać ciebie na to, by bronić takiej przestrzeni. Tytułem przykładu, merytorycznie polemizujesz z feminizmem jednocześnie głośno protestując przeciwko próbom „banowania” przedstawicielek tej przestrzeni dyskursu, tak było w przypadku awantury narosłej wokół osoby Ingi Iwasiów.

Idąc dalej czy uważasz, że są zagrożone zabezpieczenia wypracowane w demokracji nazwijmy to – społecznej przestrzeni gry w której można swobodnie dokonywać zderzania i falsyfikacji różnych projektów? Pisałeś ostatnio (Weronika Rosati wygrywa z Andrzejem Żuławskim. Polskie sądy przekraczają uprawnienia) o ustanowieniu precedensu przez sąd w dyskursie fikcjonalnym, a więc na reżysera Andrzeja Żóławskiego jest nałożona kara grzywny. Otwiera się furtka penalizacji aktów mowy cytujących wypowiedzi innych osób. Wybiegam sarkastycznie – zatem zdroworozsądkowo można sobie pozwolić na dopuszczenie teoretycznej możliwości osadzania w przyszłości, przy pomyślnych wiatrach dla zainteresowanych, takich znakomitych pisarzy jak Inga Iwasiów, Krzysztof  Niewrzęda czy Tomasz Sobieraj.

Użyłbym lepszego przykładu, atakuję dosyć ostro socjalizm (jestem anty-socjalistą), ale nie wyobrażam sobie przestrzeni publicznej bez zrewoltowanej, anarchizującej lewicy. Przykład z feminizmem jest dosyć niefortunny.

Z Ingą Iwasiów zgadzamy się w wielu sprawach, co pokazała nasza debata w Szczecinie w 2014 roku. Przeciwstawiam się imperialnemu, antydżenderowemu feminizmowi. Jest to taka wersja feminizmu, która akcentuje tzw. naturalne, wrodzone różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną.  Rdzeniem tego feminizmu jest natywizm płciowy. Wiele lat temu za czymś takim opowiadała się Magdalena Środa, twierdząc podczas jednego z wykładów w Szczecinie, iż kobiety charakteryzują się osobliwą logiką myślenia. Jeśli do tego stanowiska doda się normę, iż z racji historycznych kobietom należy się więcej praw, to wówczas otrzymujemy konsekwencję posiadającą kształt totalitarnego schematu: pewne naturalne atrybuty „są równiejsze”; w tym wypadku – kobiece (np. logika kobieca).

Wolność przestrzeni publicznej jest zawsze zagrożona. Moim zdaniem, warunkiem tego, co odczuwamy jako wolność debaty, jest wolność umysłu, którą rozumiem jako kompetencję hermeneutyczną, czyli zdolność do kreacji światów możliwych (miedzy innymi fikcjonalnych), ich przekształcania, modyfikowania i wiązania w rozmaite struktury interpretacyjne. Sparafrazowałbym kategorie Herberta Marcusego – wolność umysłu to jego wielowymiarowość interpretacyjna pozwalająca spojrzeć na to, co jest rdzeniem naszego doświadczenia, w różnych perspektywach pojęciowych.  W swojej filozofii nazywam to kompetencja światotwórczą. Im więcej jej mamy, tym bardziej jesteśmy wolni.

Zagrożeniem wolności debaty publicznej jest przede wszystkim prostactwo intelektualne (czyli jednowymiarowość naszych umysłów). Ona jest generowana przez system edukacyjny i programy nauczania. W Polsce w głównej mierze rozprzestrzenianie się tej jednowymiarowości dokonuje się w „wyższych szkołach ściemniania” generujących nową grupę społeczną, mianowicie – lumpen-inteligencję. Zagrożeniem dla wolności debaty jest lumpen-inteligent, a nie sąd. Sąd ukarał Żuławskiego, nie z powodów systemowych, lecz z powodu prostactwa, jednowymiarowości, ignorancji (jednym słowem: klapek na oczach) sędziego.

Jeśli nie zmienimy systemu edukacji, który będzie promował elity intelektualne kraju, czyli grupę rywalizujących i konkurujących ze sobą producentów możliwych światów, wówczas sytuacja, w której Inga Iwasiów znajdzie się w więzieniu, będzie całkiem prawdopodobna.

Wysoka kompetencja hermeneutyczna wyklucza skłonność penalizowania aktów mowy. W Kantowskiej filozofii społecznej można znaleźć taki koncept, zgodnie z którym istotą wolności politycznej jest prawo do interpelacji władzy, czyli wzywania jej do generowania szerokiego wachlarza aktów illokucyjnych (tłumaczenia się, informowania, przepraszania, obiecywania, przysięgania, zarzekania się, itd.).  Jedynie umysł ideologiczny (a więc o niskiej kompetencji hermeneutycznej) ma skłonność do banowania innych, czyli przede wszystkim zamykania im ust, czyli wyrażania określonych illokucji.

Odchodząc nieco od pytania, jednym ze składników kompetencji hermeneutycznej jest nasza zdolność do generowania rozmaitych typów aktów illokucyjnych. Deficyty w tym zakresie definiują zjawisko autyzmu społecznego. Zatem, możliwość osadzenia Ingi Iwasiów w więzieniu może zrealizować się w społeczeństwie autystycznym.

Polska jest poważnie zagrożona autyzmem społecznym. Przejawia się on w niskich wartościach wskaźnika zaufania społecznego. Ludzie nie ufają sobie, gdyż nie umieją identyfikować mocy illokucyjnych aktów mowy składających się na procesy komunikowania się w przestrzeni publicznej.

Perspektywa dość pesymistyczna, tym bardziej po niedawno przeprowadzonym przez CBOS badaniu zaufania społecznego w którym Paweł Kukiz uzyskuje wynik na poziomie 58%.

A więc kryzys nie tylko uniwersytetu, ale już nauczania wczesnoszkolnego. Na przykład Jan Hartman będzie narzekać na wybrakowanie elit które były nośnikami jeszcze przedwojennych tradycji uniwersyteckich. Jaka jest twoim zdaniem realna możliwość reformowania systemu edukacji choćby w najbliższym dziesięcioleciu? Ruch Racjonalny?

Warunkiem przeprowadzenia reformy programów nauczania w szkołach jest wola polityczna. Sam system organizacyjny procesu edukacji jest dobry moim zdaniem. Jeśli jesienią wybory wygra Kukiz z Kaczyńskim tej woli nie będzie. Z punktu widzenia lobby katolickiego, obecny system dobrze funkcjonuje.

W każdym większym mieście (od 50 tys. mieszkańców w górę) mamy katolickie szkoły: podstawowe, gimnazja i średnie. Analizując wyniki na testach kompetencyjnych i na maturze  młodzieży uczącej się w tych szkołach, należy wysnuć wniosek: szkoły katolickie są dobre lub bardzo dobre. Przyszła elita społeczna jest poddawana formacyjnemu systemowi kształcenia; a reszta, czyli przysłowiowy „motłoch szkolny” niech uczęszcza do słabych szkół powszechnych. Taka struktura edukacji (czyli rozwarstwienie poziomu) w przyszłości pozwoli Kościołowi totalnie zniewolić sobie obywateli. Mówię o zniewoleniu w sensie obniżenia ich kompetencji hermeneutycznych. jednowymiarowy semantycznie podmiot jest łatwy do obróbki marketingowej. A kto go będzie obrabiał? Ten kto będzie miał władzę. A kto będzie miał władzę? Ten kto będzie miał wyższe kompetencje hermeneutyczne? A kto je będzie miał? Absolwent szkoły katolickiej.

Po co więc reformować system skoro on jest funkcjonalny względem Kościoła Katolickiego i jego produktu memetycznego?

***

„Prof. Wojciech Krysztofiak o wolności” dla Racjonalisty.tv :

http://racjonalista.tv/prof-wojciech-krysztofiak-mowi-o-wolnosci/

***

Wojciech Krysztofiak w serwisie newsowym Blasting News:
http://pl.blastingnews.com/staff/wojciech-krysztofiak/

blogi:

http://blogi.newsweek.pl/Autor/krysztofiak/

http://krysztofiak.blog.pl/

http://krysztofiak-wojciech.blogspot.co.uk/

Reklamy
Zwykły wpis
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

No to jedziemy …

Proszę sobie wyobrazić, że jechałem rowerem z górki i nagle uderzył mnie meteoryt w głowę! Mało tego, urwał mi się łańcuch poprawności politycznej i straciłem hamulce. W torbie wiozłem całkiem niezły projekt społeczeństwa otwartego Karla Poppera. I tak sobie będąc otwartym, wesół dalej jadąc snułem to i owo …

… że na przykład islam jest zacofany jakieś 600 lat na oko w stosunku do chrześcijaństwa (Zanussi). Widocznie z tego powodu z kwiatami w moją stronę biegła grupa faszystów par excellence zgrabnie nazywanych dzisiaj „narodowcami”. Niestety nadal za szybko jechałem i nie miałem hamulców więc kwiatów nie przyjąłem. Zdążyłem uniknąć przez tą zawrotną prędkość lecących w moją stronę kamieni ponieważ wykrzyczałem radośnie, że i owszem, zacofany, ale przy dodatkowym założeniu, że chrześcijaństwo z kolei o jakieś 600 zgoła w stosunku do Alfreda Tarskiego. Ichmościowie w sprzęt „pedalski” jakim jest choćby jeden rower uposażeni nie byli na szczęście. I coś tam też mamrotałem do nich, że przyjaciół mam wyznań różnych, muzułmanów, chrześcijan, no i ba, żydów też olaboga! Tak jednostkowo, zwyczajnie.

Tak na marginesie z tymi kamieniami – ongiś udało mi się dotrzeć jeszcze jako uczeń już nieistniejącego Katolickiego Liceum na pielgrzymkę do Częstochowy. Pociągiem. Już na miejscu dostałem kamieniem ponieważ nosiłem czapkę „leninówkę” i najwyraźniej spacerującemu nieopodal starszemu Panu się skojarzyło z identyfikacją komunistyczną. Mniejsza o to, w resentyment nie wpadłem tylko się upiłem z niedoszłym księdzem w Warsie w drodze powrotnej, ahoj! Mało tego, jak już wspominałem wcześniej o przyjaciołach, bodaj największym po dziś dzień ksiądz prefekt Katolickiego LO a ja tu tak bezczelnie nawet nie potrafię falsyfikować zdań religii ponieważ są nonsensowne. Można się szanować?

… coś tam jeszcze snułem o cenie wolności słowa którą, to głupie, udało mi się poznać praktycznie na przekór wielu komentatorom z buziami pełnymi frazesów, ale to na później. Jadę jeszcze. Nie wiem co tam na dole, mur jakiś chyba …

Zwykły wpis
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Trawnik

Rozkochany wygrzewa się w ciepłym kraju (Sopot). Ogrzewany miłością do Polski. A polska miłość jak wiemy wielka, na wieczność. I pewnie nie wróci, nasz lubiący pogaduchy człowiek ścinający trawę. Człowiek angielski z krwi i kości. Lubiący pogaduchy przy herbacie, bez maszyny na paliwo ciekłe z wiecznym do prądu podłączeniem. Teraz już nie jest podłączony / podłączona. Jeżeli ktoś z czytelników nie przypadkiem mieszka w Sopocie (ciepłym kraju) i przypadkowo spotka naszego człowieka ścinającego trawę to proszę jemu przekazać, że bardzo tęsknię. Sąsiadka, również angielska, nie tęskni. Przez te podłączenia do herbatki i lirykę z tym związaną. Nie lubiąca naszych szat zrzuconych na słońce wystawionych a przez nie być może będę rozstrzelany na mocy urzędnika. To oznacza jedno – konieczność autonomii, wygrzebania ze składzika maszyny do ścięcia. Będę żął, te wszystkie braki. Jak nieistniejące obietnice wyborcze, transfery kapitałowe, edukację na fatalnym poziomie, średnią kurwancka krajową …

Zwykły wpis
praca
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

List motywacyjny

Jak napisać list motywacyjny

WZÓR

Jan Kowalski
ul. Xxxxxxxx 3 m. 11
XXXXX Xxxxxxxx
tel. xxx xxx xxx
e-mail: jkowalski@xyz.pl

XYZ Sp. z o.o.
ul. Xxxxxxxx 43
XXXXX Xxxxxxxx

Szanowni Państwo

Pisząc w odpowiedzi na Państwa ogłoszenie w portalu praca.pl z 2 maja 2015 r., ubiegam się o stanowisko …………… w Państwa firmie ponieważ jestem przekonany, że moje doświadczenie okaże się dla Państwa przydatne. Dzięki rozwiniętym umiejętnościom analitycznym, umiejętności negocjowania przede wszystkim sam ze sobą i opanowaniu niemal do perfekcji autoprezentacji potrafię działać w bardzo konkurencyjnym środowisku, między innymi takim, jakim jest kolejka w poradni psychiatrycznej.

Oferuję niestandardowe, świeże spojrzenie w rozwiązywaniu problemów które stoją przed pracownikiem na oferowanym przez Państwa stanowisku. Na przykład całkiem niedawno projekcja psychotyczna w postaci „gości” systematycznie mnie odwiedzających od jakiegoś czasu, przyjmująca formę „cieni” i uposażonych w „zdolność przekazywania myśli”, zaowocowała znalezieniem zależności między spektrum promieniowania elektromagnetycznego a rozkładem liczb pierwszych. Mój sąsiad w to nie wierzy, współczuję resentymentu. Naturalnie opowiem więcej po wypłacie zadowalającej mnie premii. Kierując się potrzebą twardego zaczepienia w rzeczywistości nie mogę się doczekać współpracy z moim managerem w Państwa firmie. Firmie, która osiągnęła sukces na rynku dzięki wspaniałemu Dyrektorowi Generalnemu, wielkiej indywidualności którą przypadkowo spotkałem w kolejce w poradni psychiatrycznej.

Teoretycznie to co piszę do Państwa powinno być dla Państwa zrozumiałe mając na uwadze Państwa wieloletnie doświadczenie we współpracy z zatrudnianymi pracownikami oraz z wspaniałym Dyrektorem Generalnym.

Naturalnie z przyjemnością przedstawię referencje na, o czym jestem przekonany, planowanej przez Państwa rozmowie kwalifikacyjnej ze mną.

Z poważaniem

indywidualny Jan Kowalski

P.S.

Curriculum Vitae pozwolę sobie Państwu oszczędzić ponieważ i tak nikt w jego treść nie uwierzy.

Zwykły wpis
kitsch, obyczaje, Przepisy kulinarne, sport, zdrowie i uroda

Chaos, Sobota

Z cyklu ekshibicjonizmy codzienno-czynnościowe

Sturlałem się z kojca z dobrym humorem. To niebywałe. Prawdopodobnie przyczyną była treść projekcji sennej. Nie wiedzieć dlaczego na wódkę zaprosił mnie Jan Himilsbach. Piliśmy dyskutując w „ogródku piwnym”* otoczeni rozbawionymi lokalsami. Ubawiłem się przednio. A może przyśniło mi się to w jakiś wtorek? Nie pamiętam. W każdym bądź razie wstałem z dobrym humorem o czym zresztą wspominałem wyżej.

Następnym etapem ablucja, celem jej osiągnięcia najprzód czołganie się do łazienki. Zdarzenie kłopotliwe z tym związane, być może zdradzające kondycję umysłową. Otóż po dotarciu do łaźni zorientowałem się, że przetransportowałem tam nieświadomie oprócz standardowych części garderoby takich jak świeże skarpety, majtki, koszula, itd. pieluchę! Pieluchę syna mojego. Czy to już czas?

Następnie przeczytałem kilka interesujących wiadomości w trakcie czynności posiedzenia, audiencji u Pana Prezesa. Naturalnie pomyliłem kolejność. Najprzód ablucja, później defekacja. Trudno. Podobno czytanie w takiej chwili jest niehigieniczne. Otóż znam Jegomościa, co sobie oprócz czytania prasy papierowej, tudzież książki, popija kawkę w trakcie. Tym razem czytałem wieści prawicy emigracyjnej, bardziej prawicowej niż prawicowej. Pobudza system nerwowy. Pewnie jutro dowiem się z rzeczonej, że Jej Wysokość Elżbieta II jest dyskryminowana na tle rasowym a z lewicowej, że mamy pierwszego w historii Papieża modyfikowanego genetycznie.

Może wybierzemy się na pizzę? Pizza Express założona przez filantropa Petera Boizota, bardzo lubię Calabrese. Połowica sugeruje, że niebawem będę ją spożywał pałeczkami, z duchem czasu. Pamiętam awanturę, jak Bayerische Motoren Werke AG zdołowało anglików montując silniki do Rolls Royce’a, ale ostatecznie koniec świata został z przyczyn technicznych odwołany.

Padło na wesołe miasteczko ponieważ przyjechało. Bardzo kolorowe, traumatyczne. Siła w efekcie Coriolisa:

sila

i przyspieszenie:

przyspieszenie

gdzie: m – masa ciała, v – jego prędkość, ω – prędkość kątowa układu

Coriolis musiał być fanem muzyki rozrywkowej i na pewno mieszkał obok wesołego miasteczka co umożliwiło zbudowanie tej pięknej konstrukcji. Mi się nie udało spotkać tutaj wycieczki filozofów analitycznych. Mój syn wytrzymał kilkanaście minut.

***

Jest coraz bardziej chaotycznie. W sprawie wymiany mózgu publikowałem ogłoszenie:

ogłoszenie Londynek

http://londynek.net/personals/Szukam+mozgu+Greater+London++Szukam+znajomych+%28bez+podtekstow%29+towarzyskie+ogloszenia,/personals/ad?ad_id=930342

Zgłosiło się wyjątkowo dużo ludzi dobrej woli. Dziękuję! …

C.D.N.

*„Ogródki piwne” najczęściej występują wtedy, gdy zaczyna się o poranku dzień jakiegoś miasta, na przykład Stargardu Szczecińskiego. Atrakcyjna proteza integrująca lokalną społeczność.

Zwykły wpis