obyczaje, sport, zdrowie i uroda

… i wyją dalej.

O

tym się nie mówiło. „Babuszki” Przewodniczącego. Różowiały a czasem nawet tęgo śliwkowe tabu w Radzie Programowej mimo, że czytano w niej książki. A jednak dzisiaj były blade wyjątkowo, nieswojo. Spojrzał na mnie przed wejściem na salę przemówień. Z nadzieją w toni bladozielonych oczu. Miałem wrażenie, że mój dzień reportażowy coś przyniesie.

Otworzył drzwi i jął się wspinać na mównicę krokiem pewnym. Harmider sali nagle przerodził się w falowany, jednostajny aplauz. Uwielbiałem zawsze ten moment wielkiego wejścia i wielkiego aplauzu. Wielokrotnie robiłem wywiady z każdym członkiem nieodróżnialnym. Lubiłem je robić, zawsze takie same, jednostajne. Zdarzało mi się też robić zdjęcia do legitymacji każdemu z nich i przyznam szczerze, czasami udawałem. To znaczy kopiowałem je ponieważ mi się nie chciało robić nowych zdjęć. Nie istotne. A w momentach przemówień stawali się jednym wielkim ciałem.

Rytualnie sala zamarła gdy Przewodniczący uniósł rękę zapowiadając mowę. Długo zwlekał, to niecodzienne. Omiótł ślipiami salę wypełnioną po brzegi delegatami. Syn ulepiony na podobieństwo. Słuchali jednostajnie, słuchali całymi korpusami. Ciszę zaczęły wypełniać pierwsze słowa Przewodniczącego:

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,

Czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Twarze leniwie zaczęły grymasić dowodem poruszenia. Przewodniczący mówił dalej:

Uczy się pilnie przez całe ranki

Ze swej murzyńskiej Pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,

Psoci, figluje – to jego praca.

Jeden z delegatów zaczął płakać. Zanosił się w zasadzie, jakby upust długo wstrzymywanego napięcia.

Aż mama krzyczy: „Bambo, łobuzie!”

A Bambo czarną nadyma buzię.

Wzbudzone uczuć gejzery. Krzyknął ktoś na sali przytłoczonej bólu ciężarem „O Boże! Boże ja tego dłużej nie zniosę!” a ktoś podobnie „Skandal! To jest skandal!”

Mama powiada: „Napij się mleka”,

A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: „Chodź do kąpieli”,

A on się boi, że się wybieli.

Lament, zawodzenia i na ramionach sąsiednich pokładania. Krzyki „To się nie godzi! Jak można tak traktować ludzi!” przemieszane z „rezygnuję ze stanowiska skarbnika! Nie mogę znieść swojej niekompetencji multikulturowej!” , „Boże zmiłuj się nad nami!”, „Roman! Kocham Cię!”,

Lecz mama kocha swojego synka,

Bo dobry chłopak z tego Murzynka.

„Dobry Jezu, a nasz Panie …”

Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,

Nie chodzi razem z nami do szkoły.

Przewodniczący miał koszulę brunatną od płaczu. Sala wyła i wyła …

Reklamy
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s