obyczaje

Dożynki

Zżęte ostatki.

Jaśko jeszcze na ściernisku. W snopy wiąże co maszyna nie zdjęła, myślał Julek rosół chłepcząc niedbale. Zasłużony. Z sieni głosy dochodziły małżonki z nową sąsiadką.

– O τ-θ wywiedzieć się pójdziesz jutro. Słyszy mnie? Zwraca się do żony zaniepokojony nadmiarowym mamrotaniem, bo może jeszcze co powie za wiele. Nie wiadomo skąd to przyszło. Czarownice, myślał Julek chłepcząc dalej.

– Słyszę, słyszę, odpowiedziała zdawkowo i zwracając się do gościa ciszej, Bóg pokarał mnie tym. Jak by sam nie mógł pójść. Też mi co.

Po niemłodej brodzie, fugowanej i porośniętej od rana strużka wywaru z kury ostatniej spływała Julkowi, pierwej leniwie , teraz nerwowo.

– A żeby cię pierun! Wydusił w niemocy rozlewając już niemiłosiernie.

– Stary jedz. Jedz bo nalewki nie dostaniesz, kontynuując do rozmówczyni, jak się nie napije to bredzi po robocie pół nocy. Wczoraj o monopolach mamrotał skaranie boskie żeby w tym wieku równania Maxwella przekształcać z ładunkiem magnetycznym! A puknij ty się! Zaraz zacznie sklejać modele.

– Zamilcz kobieto! Ty i te twoje pola z cechowaniem. Żeby was piorun modernistyczne cymbały leniwe! Jaśka romantycznymi bredniami zarażasz do tego. Grupami z gradacją! Jak za wiatrem w polu ugania się za fotinami srotinami osioł.

– O nalewce i kwantowaniu kanonicznym dzisiaj możesz zapomnieć, …

Reklamy
Zwykły wpis

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s