Tom
sport, zdrowie i uroda, U-bik Team

Tom / portrety

 

Tom - sesja portretowa © Noil Branc / www.u-bik.co.uk

 

 

Tom - sesja portretowa © Noil Branc / www.u-bik.co.uk

 

 

Tom - sesja portretowa © Noil Branc / www.u-bik.co.uk

 

 

Tom - sesja portretowa © Noil Branc / www.u-bik.co.uk

 

 

Tom - sesja portretowa © Noil Branc / www.u-bik.co.uk

 

 

© Noil Branc

Więcej na > www.u-bik.co.uk

Reklamy
Zwykły wpis
Sebastian
obyczaje, sport, U-bik Team, zdrowie i uroda

Sebastian

Sesja zdjęciowa z Sebastianem

 

 

Portret Sebastiana

 

 

Sebastian

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

Sebastian photo Noil Branc

 

 

© Noil Branc

Wiecej na  www.u-bik.co.uk

Zwykły wpis
Małgorzata Kalińska portret
obyczaje, U-bik Team

Obrazy Gosi Kalińskiej

Fotografia obrazów Gosi Kalińskiej oraz opracowanie graficzne folderu.

*

Małgorzata Kalińska peinture

*

La_Lune 2015 - Malgorzata Kalinska

La Lune, 2015,  120 x 160 cm, olej

*

 

Małgorzata Kalińska malarstwo

*

Małgorzata Kalińska malarstwo

*

Małgorzata Kalińska

*

http://www.kalinska.pl/

http://galeriaprata.pl/

© Małgorzata Kalińska / Noil Branc

Zwykły wpis
Sonia Mrzygłocka Pyć
obyczaje, Przepisy kulinarne, sport, U-bik Team, zdrowie i uroda

Sonia i Daniel

 

Sonia i Daniel

 

 

Sonia Mrzygłocka

 

 

Sonia i Daniel

 

 

 

 

Sonia i Daniel

 

 

Sonia Mrzygłocka Pyć i Daniel Pyć

 

 

© Noil Branc

Więcej na http://u-bik.co.uk/

 

Making of

© Ania Kołazińska

 

 

Zwykły wpis
sport, U-bik Team, zdrowie i uroda

Weekend z Jogą

joga

 

 

Weekend z Jogą

 

 

Weekend z Jogą

 

 

yoga

 

 

yoga

 

 

joga

 

 

Weekend z Jogą

 

 

joga

 

 

Joga Alicja Bidas

 

 

yoga

 

 

Weekend z Jogą

 

 

yoga

 

 

Weekend z Jogą

 

 

Weekend z Jogą

 

 

yoga

 

 

Weekend z Jogą

 

 

joga

 

 

yoga

 

 

weekend z Jogą

 

 

joga klasyczna

 

 

yoga Alicja Bidas

 

 

Weekend z jogą

 

 

joga

 

 

yoga

 

 

Weekend z Jogą, Alicja Bidas

 

 

joga Alicja Bidas

 

 

 

 

Dziękuję Alicji Bidas oraz uczestniczkomWeekendu z Jogą„.

Zapraszam na stronę szkoły Jogi Klasycznej:

http://www.joga.stargard.pl/

*

© Noil Branc

Zwykły wpis

Tadam Tadam

Krzysztof Niewrzęda

 

tadam tadam

raz
dwa
trzy
cztery
maszerują oficery

a za nimi kurdupelki
które tworzą sztafaż wielki

i się łaszą i jednoczą
i na rozkaz i ochoczo

i się z sobą wciąż bratają
i spijają łzy mazgajom

i czekając na zbawienie
podcinają swe korzenie

decydując o potrzebie
która w kosmos ich wyjebie

czas
drga
czczy
w rytm kariery
histerycznej ekosfery


wystąpił Aleksander Ziomek

czytał Krzysztof Niewrzęda

montaż – Jakub Bińkowski

http://u-bik.co.uk/

http://oferta.u-bik.pl/

obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Lustro

Lustro, zwierciadło – gładka powierzchnia odbijająca światło, dzięki czemu powstaje obraz odbity przedmiotów znajdujących się przed lustrem. Także narzędzie dysponujące taką powierzchnią i służące odbijaniu obrazu.
Lustro jest najprostszym rodzajem zwierciadła optycznego. Jego powierzchnia jest prawie zawsze płaska, a głównym przeznaczeniem jest przeglądanie się w nim kobiety, która kilka dni temu oświadczyła, że już ciebie nie kocha. Lekko oszołomiony komentujesz pozytywnie przygotowania do nocnej eskapady przeglądającej się kobiety. Cukrujesz, że ładnie wygląda siedząc na kanapie w szarym sweterku żałosna dupo wołowa. Następnie, po charakterystycznym „stukaniu” szpilek, następuje zatrzaśnięcie zamka w drzwiach – to sygnał, że możesz teraz pić alkohol sam ze sobą roniąc przy tym łzy. To jest lustro – powierzchnia odbijająca, dzięki czemu powstaje obraz odbity przedmiotów znajdujących się przed lustrem.

Zwykły wpis

duch czasów

kitsch, obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Takie czasy. Co robić?

Obrazek
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Byli wspaniałą rodziną

Poukładani, pewni siebie, wyważeni. Bez nałogów. Dzieci w drodze do Cambridge. Życiorysy w zdrowiu rażąco białe co najmniej jedno pokolenie wstecz, bez obciążenia alkoholizmem, DDA. Żadnych zaburzeń osobowości, psychoz tym bardziej. No czasem katar sienny. Naturalnie bezpieczni finansowo, spełnieni zawodowo. Agnostycy, przynajmniej tak siebie określali. Stres ograniczony do przeżywania perypetii postaci „Domu nad rozlewiskiem” u niej, u niego „Rodzinki.pl”.
Wakacje na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii. Wtłoczeni ze szczęścia w leżanki na plaży, lekko zawiani Tinto de Verano, w endorfinowym błogostanie. Spokojnie, Cicho, bezboleśnie umarli z nudów jednocześnie.

Zwykły wpis
Nequent expleri corda tuendo
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Sanatorium potrzebne od zaraz …

Aliści odziać w szaty, wzuć człapy, wszystko na szaro co by poczytanym nie być za potrąconego, to primo. Secundo konforemnie myśli czesać, podług miary sąsiada i sąsiadki, sąsiada sąsiadki, tej wiadomo co ma kurze łapki, a tamtego co ciska pieprzem w wieprze, daj dalej od Buga do Odry. I tak tertio, w łożu umoszczony, myślę sobie – o kurwości, jak tutaj jest nudno.

Lecz wyjście jest jedno z tego impasu – aliści szarym pieprzem od Buga do Odry wieprz.

#sanatoriumpotrzebneodzaraz

Zwykły wpis
coaching
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Coach Einsteinów przyszłości

Marzę o tym, by zostać coachem Einsteinów przyszłości. Centralnie tak bym gadał niemal unosząc się nad ziemią wybałuszając oczęta:

Albercik. Albercik posłuchaj teraz o co chodzi. Zasadniczo małymi kroczkami. Po każdym nagradzaj, na przykład snickersem. Jutro rano po basenie siadasz do biurka i lecisz tak – od przekształceń ortogonalnych w układach kartezjańskich abstrahuj przez wektory do tensorów. Nie jaraj się za bardzo niezmiennikami, tensorami rzędu 0. Trust me, pojutrze zajarzysz, że równania Maxwella-Lorentza nie są kowariantne względem transformacji Galileusza. Czaisz?

Zwykły wpis
erotyk Noil Branc
kitsch, obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Erotyk

OPOWIADANIE EROTYCZNE

***

fragment

(…)

Siedziała naga na krześle, odwrócona, z dłońmi przywiązanymi do oparcia. Oczy zamknięte, pod czarną opaską, oczekujące obrazów z opowiadania które przyniesie kochanek. Uwielbiała słuchać, dotyk wydawał się być zbędny. Oczekiwała tak, zapraszając wonią niepowtarzalną, otwarty kwiat od samych przygotowań. Wiedziała że jest w pokoju, że po jej szyi i ramionach lekko przebiegnie wargami i koniuszkami palców. On zwlekał, zawsze w tym upojnym uzależnieniu, z trudem wypowiadał słowa odrętwiałym językiem w nadmiarowym oddechu. Do ucha. Lekko muskając. Mówił – będę teraz niegrzeczna próbował definiować.  Prawdy kochanie której się nie da, ale najpierw musisz być spełniona, moja słodka. Och tak, szepcze ona, proszę, już będę grzeczna. I w drugie uszko wpada pocałunek i słowa,  dla dowolnej klasy formuł arytmetycznych ukochana K zawierającej 1 oraz domkniętej na konstrukcję pierwszego rzędu, w tym na negację, nie istnieje formuła 3 z jedną zmienną wolną x taka, że dla dowolnego zdania 4 zachodzi 5. Ale zanim udowodnię, pojęcie spełniania moja słodka a ona, zniecierpliwiona niemal krzyczy – lemat przekątniowy, błagam!

(…)

***

Ciąg dalszy na życzenie czytelników.

Zwykły wpis
obyczaje

Generatory lumpen-inteligencji

Rozmowa z logikiem i filozofem Wojciechem Krysztofiakiem

autorem prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; uczestnika Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia POLSKI do Unii Europejskiej; stypendysty: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute, od 2014 członka Honorary Associates Rationalist International.

***

NB: Zaryzykuję stwierdzenie, że nie tyle sympatyzowanie z głoszonymi przez Ciebie poglądami co nawet dyskusja wymaga nie małej odwagi cywilnej. To może oznaczać wyrok skazujący na banicję w przestrzeni publicznej w której przyszło funkcjonować tobie i twojemu rozmówcy. Wyrok przynajmniej tymczasowy. Zapędzam się za daleko?

WK: Procesy banicji z przestrzeni publicznej mają miejsce jedynie w krajach totalitarnych, czyli takich w których pozycje generowania dyskursu są monitorowane przez kapłanów (w sensie Leszka Nowaka) – właścicieli środków indoktrynacji. Doświadczam jedynie częściowej banicji, mającej charakter ideologiczny. Zdarza mi się często, że jestem wykluczany z grup Facebooka tylko dlatego, że wyrażam odmienne poglądy niż dominujące w danej grupie. Zdarza mi się to zarówno w grupach lewicowych jak i prawicowych – ale tylko takich, których celem nie jest walka o racje, lecz zniszczenie adwersarza. W swojej prywatnej przestrzeni toczę ciekawe polemiki zarówno z intelektualistami lewicowymi jak i prawicowymi – nie skaczemy sobie do gardeł.

W społeczeństwach o dominującej mentalności plemiennej, a takim jest społeczeństwo polskie,  uczestnicy dyskursu publicznego w swojej aktywności są nastawieni na konserwowanie swoich wizji świata społecznego. W związku z tym każdy kto wkracza w ten dyskurs z propozycją modyfikacji takich zastanych wizji jest a priori wykluczany. Jest „onym” w sensie Torańskiej. Skąd to się bierze? Myślę, że  jest to efektem zaprogramowanych praktyk indoktrynacji.

Na szczęście w naszej przestrzeni publicznej funkcjonują mechanizmy tworzenia sobie własnych pozycji eksponowania prefabrykowanych wizji życia publicznego. Można więc bronić się przed praktykami „banowania społecznego”. Nie narzekam, moje blogi są dosyć poczytne. W ciągu trzech lat doczekały się łącznie miliona odsłon. Przy czym piszę trudnym językiem; moim odbiorcą ma być czytelnik o wyrafinowanych gustach intelektualnych. Okazuje się, że tacy czytelnicy w przestrzeni publicznej, organizowanej procesami komunikowania się w języku polskim, chętnie słuchają tego, co mam do powiedzenia.

Nie sadzę, że trzeba mieć jakąś odwagę, żeby konstruować nowe punkty widzenia na rzeczywistość społeczną. Raczej, trzeba być kreatywnym. Większość ludzi niezbyt wiele mówi, gdyż najzwyczajniej nie mają nic ciekawego i nowego do powiedzenia.

Oczywiście, spotkałem się z praktykami banowania mnie w przestrzeni instytucjonalnej; spotykam się również często z praktykami doceniania tego, co robię w tej przestrzeni (moje badania naukowe nawet zostały trzy lata temu docenione przez Narodowe Centrum Nauki, instytucje rządowa, kwotą prawie 80 tysięcy złotych; jestem czasami zapraszany przez redakcje wiodących polskich czasopism humanistycznych do recenzowania nadsyłanych tekstów; NCN również kilka razy poprosił mnie o ocenę projektu konkursowego; niektóre z moich prac filozoficznych są cytowane przez badaczy zarówno zachodnich jak i polskich).

Mówiąc wprost – nadzwyczaj trudno mnie skutecznie „zbanować”. Jeszcze się taki nie znalazł na tym padole 🙂

To pocieszające. A więc można powiedzieć uogólniając, że brak odwagi o którym mówiłem można zrzucić na karb wybrakowanej kompetencji, uwikłanej mniej lub bardziej w mentalność plemienną. Jakby nie było twoja pozycja jest uprzywilejowana, stać ciebie na to, by bronić takiej przestrzeni. Tytułem przykładu, merytorycznie polemizujesz z feminizmem jednocześnie głośno protestując przeciwko próbom „banowania” przedstawicielek tej przestrzeni dyskursu, tak było w przypadku awantury narosłej wokół osoby Ingi Iwasiów.

Idąc dalej czy uważasz, że są zagrożone zabezpieczenia wypracowane w demokracji nazwijmy to – społecznej przestrzeni gry w której można swobodnie dokonywać zderzania i falsyfikacji różnych projektów? Pisałeś ostatnio (Weronika Rosati wygrywa z Andrzejem Żuławskim. Polskie sądy przekraczają uprawnienia) o ustanowieniu precedensu przez sąd w dyskursie fikcjonalnym, a więc na reżysera Andrzeja Żóławskiego jest nałożona kara grzywny. Otwiera się furtka penalizacji aktów mowy cytujących wypowiedzi innych osób. Wybiegam sarkastycznie – zatem zdroworozsądkowo można sobie pozwolić na dopuszczenie teoretycznej możliwości osadzania w przyszłości, przy pomyślnych wiatrach dla zainteresowanych, takich znakomitych pisarzy jak Inga Iwasiów, Krzysztof  Niewrzęda czy Tomasz Sobieraj.

Użyłbym lepszego przykładu, atakuję dosyć ostro socjalizm (jestem anty-socjalistą), ale nie wyobrażam sobie przestrzeni publicznej bez zrewoltowanej, anarchizującej lewicy. Przykład z feminizmem jest dosyć niefortunny.

Z Ingą Iwasiów zgadzamy się w wielu sprawach, co pokazała nasza debata w Szczecinie w 2014 roku. Przeciwstawiam się imperialnemu, antydżenderowemu feminizmowi. Jest to taka wersja feminizmu, która akcentuje tzw. naturalne, wrodzone różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną.  Rdzeniem tego feminizmu jest natywizm płciowy. Wiele lat temu za czymś takim opowiadała się Magdalena Środa, twierdząc podczas jednego z wykładów w Szczecinie, iż kobiety charakteryzują się osobliwą logiką myślenia. Jeśli do tego stanowiska doda się normę, iż z racji historycznych kobietom należy się więcej praw, to wówczas otrzymujemy konsekwencję posiadającą kształt totalitarnego schematu: pewne naturalne atrybuty „są równiejsze”; w tym wypadku – kobiece (np. logika kobieca).

Wolność przestrzeni publicznej jest zawsze zagrożona. Moim zdaniem, warunkiem tego, co odczuwamy jako wolność debaty, jest wolność umysłu, którą rozumiem jako kompetencję hermeneutyczną, czyli zdolność do kreacji światów możliwych (miedzy innymi fikcjonalnych), ich przekształcania, modyfikowania i wiązania w rozmaite struktury interpretacyjne. Sparafrazowałbym kategorie Herberta Marcusego – wolność umysłu to jego wielowymiarowość interpretacyjna pozwalająca spojrzeć na to, co jest rdzeniem naszego doświadczenia, w różnych perspektywach pojęciowych.  W swojej filozofii nazywam to kompetencja światotwórczą. Im więcej jej mamy, tym bardziej jesteśmy wolni.

Zagrożeniem wolności debaty publicznej jest przede wszystkim prostactwo intelektualne (czyli jednowymiarowość naszych umysłów). Ona jest generowana przez system edukacyjny i programy nauczania. W Polsce w głównej mierze rozprzestrzenianie się tej jednowymiarowości dokonuje się w „wyższych szkołach ściemniania” generujących nową grupę społeczną, mianowicie – lumpen-inteligencję. Zagrożeniem dla wolności debaty jest lumpen-inteligent, a nie sąd. Sąd ukarał Żuławskiego, nie z powodów systemowych, lecz z powodu prostactwa, jednowymiarowości, ignorancji (jednym słowem: klapek na oczach) sędziego.

Jeśli nie zmienimy systemu edukacji, który będzie promował elity intelektualne kraju, czyli grupę rywalizujących i konkurujących ze sobą producentów możliwych światów, wówczas sytuacja, w której Inga Iwasiów znajdzie się w więzieniu, będzie całkiem prawdopodobna.

Wysoka kompetencja hermeneutyczna wyklucza skłonność penalizowania aktów mowy. W Kantowskiej filozofii społecznej można znaleźć taki koncept, zgodnie z którym istotą wolności politycznej jest prawo do interpelacji władzy, czyli wzywania jej do generowania szerokiego wachlarza aktów illokucyjnych (tłumaczenia się, informowania, przepraszania, obiecywania, przysięgania, zarzekania się, itd.).  Jedynie umysł ideologiczny (a więc o niskiej kompetencji hermeneutycznej) ma skłonność do banowania innych, czyli przede wszystkim zamykania im ust, czyli wyrażania określonych illokucji.

Odchodząc nieco od pytania, jednym ze składników kompetencji hermeneutycznej jest nasza zdolność do generowania rozmaitych typów aktów illokucyjnych. Deficyty w tym zakresie definiują zjawisko autyzmu społecznego. Zatem, możliwość osadzenia Ingi Iwasiów w więzieniu może zrealizować się w społeczeństwie autystycznym.

Polska jest poważnie zagrożona autyzmem społecznym. Przejawia się on w niskich wartościach wskaźnika zaufania społecznego. Ludzie nie ufają sobie, gdyż nie umieją identyfikować mocy illokucyjnych aktów mowy składających się na procesy komunikowania się w przestrzeni publicznej.

Perspektywa dość pesymistyczna, tym bardziej po niedawno przeprowadzonym przez CBOS badaniu zaufania społecznego w którym Paweł Kukiz uzyskuje wynik na poziomie 58%.

A więc kryzys nie tylko uniwersytetu, ale już nauczania wczesnoszkolnego. Na przykład Jan Hartman będzie narzekać na wybrakowanie elit które były nośnikami jeszcze przedwojennych tradycji uniwersyteckich. Jaka jest twoim zdaniem realna możliwość reformowania systemu edukacji choćby w najbliższym dziesięcioleciu? Ruch Racjonalny?

Warunkiem przeprowadzenia reformy programów nauczania w szkołach jest wola polityczna. Sam system organizacyjny procesu edukacji jest dobry moim zdaniem. Jeśli jesienią wybory wygra Kukiz z Kaczyńskim tej woli nie będzie. Z punktu widzenia lobby katolickiego, obecny system dobrze funkcjonuje.

W każdym większym mieście (od 50 tys. mieszkańców w górę) mamy katolickie szkoły: podstawowe, gimnazja i średnie. Analizując wyniki na testach kompetencyjnych i na maturze  młodzieży uczącej się w tych szkołach, należy wysnuć wniosek: szkoły katolickie są dobre lub bardzo dobre. Przyszła elita społeczna jest poddawana formacyjnemu systemowi kształcenia; a reszta, czyli przysłowiowy „motłoch szkolny” niech uczęszcza do słabych szkół powszechnych. Taka struktura edukacji (czyli rozwarstwienie poziomu) w przyszłości pozwoli Kościołowi totalnie zniewolić sobie obywateli. Mówię o zniewoleniu w sensie obniżenia ich kompetencji hermeneutycznych. jednowymiarowy semantycznie podmiot jest łatwy do obróbki marketingowej. A kto go będzie obrabiał? Ten kto będzie miał władzę. A kto będzie miał władzę? Ten kto będzie miał wyższe kompetencje hermeneutyczne? A kto je będzie miał? Absolwent szkoły katolickiej.

Po co więc reformować system skoro on jest funkcjonalny względem Kościoła Katolickiego i jego produktu memetycznego?

***

„Prof. Wojciech Krysztofiak o wolności” dla Racjonalisty.tv :

http://racjonalista.tv/prof-wojciech-krysztofiak-mowi-o-wolnosci/

***

Wojciech Krysztofiak w serwisie newsowym Blasting News:
http://pl.blastingnews.com/staff/wojciech-krysztofiak/

blogi:

http://blogi.newsweek.pl/Autor/krysztofiak/

http://krysztofiak.blog.pl/

http://krysztofiak-wojciech.blogspot.co.uk/

Zwykły wpis
obyczaje, sport, zdrowie i uroda

No to jedziemy …

Proszę sobie wyobrazić, że jechałem rowerem z górki i nagle uderzył mnie meteoryt w głowę! Mało tego, urwał mi się łańcuch poprawności politycznej i straciłem hamulce. W torbie wiozłem całkiem niezły projekt społeczeństwa otwartego Karla Poppera. I tak sobie będąc otwartym, wesół dalej jadąc snułem to i owo …

… że na przykład islam jest zacofany jakieś 600 lat na oko w stosunku do chrześcijaństwa (Zanussi). Widocznie z tego powodu z kwiatami w moją stronę biegła grupa faszystów par excellence zgrabnie nazywanych dzisiaj „narodowcami”. Niestety nadal za szybko jechałem i nie miałem hamulców więc kwiatów nie przyjąłem. Zdążyłem uniknąć przez tą zawrotną prędkość lecących w moją stronę kamieni ponieważ wykrzyczałem radośnie, że i owszem, zacofany, ale przy dodatkowym założeniu, że chrześcijaństwo z kolei o jakieś 600 zgoła w stosunku do Alfreda Tarskiego. Ichmościowie w sprzęt „pedalski” jakim jest choćby jeden rower uposażeni nie byli na szczęście. I coś tam też mamrotałem do nich, że przyjaciół mam wyznań różnych, muzułmanów, chrześcijan, no i ba, żydów też olaboga! Tak jednostkowo, zwyczajnie.

Tak na marginesie z tymi kamieniami – ongiś udało mi się dotrzeć jeszcze jako uczeń już nieistniejącego Katolickiego Liceum na pielgrzymkę do Częstochowy. Pociągiem. Już na miejscu dostałem kamieniem ponieważ nosiłem czapkę „leninówkę” i najwyraźniej spacerującemu nieopodal starszemu Panu się skojarzyło z identyfikacją komunistyczną. Mniejsza o to, w resentyment nie wpadłem tylko się upiłem z niedoszłym księdzem w Warsie w drodze powrotnej, ahoj! Mało tego, jak już wspominałem wcześniej o przyjaciołach, bodaj największym po dziś dzień ksiądz prefekt Katolickiego LO a ja tu tak bezczelnie nawet nie potrafię falsyfikować zdań religii ponieważ są nonsensowne. Można się szanować?

… coś tam jeszcze snułem o cenie wolności słowa którą, to głupie, udało mi się poznać praktycznie na przekór wielu komentatorom z buziami pełnymi frazesów, ale to na później. Jadę jeszcze. Nie wiem co tam na dole, mur jakiś chyba …

Zwykły wpis
serce i strzała
kitsch, obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Zakochałem się

Byłem pewien, że w dziadowskich okresach życia dla takich zjawisk miejsca brakuje naturalnie. Jakiś niedojrzałości objaw dla kogoś, kto o rodzinę się postarał. Nie poważne, nie przystoi.

A jednak zakochałem się.

Pamiętam objawy tego zaburzenia umysłowego z czasu nastoletniego. To ślęczenie przy oknie oczekując ukochanej*, żałosny stan ciała zalanego adrenaliną. Dysfunkcjonalny egoistyczny hipokryta oczekujący obiektu pożądania, kobiety w fazie ekonomicznie przed-roszczeniowej, pod płaszczykiem tanich wyobrażeń o wiecznym oddaniu, epatujący nieuświadomioną ewolucyjną potrzebą zaludniania świata Papkinami. Dzisiaj na szczęście młodość leczona skutecznie, objawowo. Czasu nie ma na malinowe chruśniaki zajęta PlayStation i innymi Facebookami.

Zakochałem się w gwieździe.

Motyle w brzuchu, świat kolorowy się zdaje, obsesyjnie myślę wciąż o Tobie. Co robisz teraz, Gwiazdo moja? Ściekają neutrony, mój kochany zdegenerowany gaz fermionowy. Serce pełne pionów i kaonów, mrugasz do mnie po 1012 Gaussa …

… Moja Kochana, Gwiazdo Neutronowa**.

* straszy brat wyśmiał, naówczas niewybaczalne!

** ściślej – Teorio Gwiazd Neutronowych

Zwykły wpis
"Party Time" Shaun Attwood, fot. Noil Branc - Soho Square, Londyn
obyczaje, Publikacje

Tysiąc książek

american_cockroach

Mała kawiarnia w centrum londyńskiego Soho. Shaun z pokaźnej teczki wypchanej po brzegi dokumentami wyciąga kartkę białego papieru i rysuje plan. To będzie następna książka odbiegająca tematycznie od poprzednich. Na kartce powstaje struktura powiązań której elementy już są lub będą rozdziałami. W pewnym momencie mam ochotę uszczypnąć się w nos, zrobić cokolwiek, co sprowadzi mnie na ziemię. Narasta wrażenie, że dryfujemy w jedną z modnych teorii spiskowych dotyczących globalnych powiązań finansowych. Shaun z godną sobie precyzją wyćwiczoną zapewne w czasach gdy był zarabiającym miliony dolarów maklerem giełdowym w Stanach Zjednoczonych ukazuje sposoby finansowania wojny. Z minuty na minutę czuję się coraz bardziej nieswojo, zawieszony w jakiejś przerażającej próżni. Pompaż środków finansowych między innymi za pomocą derywatów – instrumentów pochodnych od linii lotniczych przez przemysł zbrojeniowy aż do Afganistanu i innych punktów zapalnych. Powstaje pajęczyna powiązań sięgających jeszcze dwudziestolecia między wojennego. Nawiązujemy w dyskusji do sytuacji Polski dziejowo umieszczonej pomiędzy dwoma światami. Rozmówca zaczepiony w kulturze zachodniej pyta, czy wierzę w jakąś mądrość moich wschodnich sąsiadów która powstrzyma w przyszłości zdolność do naciśnięcia tego ostatniego, czerwonego guzika. Wdziera się milczenie. W półtora godzinnej dyskusji nie można sobie pozwolić na uproszczenia.american_cockroachW Anglii Shaun skutecznie odbudowuje zaufanie. Maksymalna kara dwustu lat więzienia zamieniona na sześć i pół roku na mocy umowy z prokuratorem którą odbywa w więzieniu hrabstwa Maricopa w Arizonie. Czytelnia wyposażona między innymi w takie atrakcje, jak wdzierające się we wszystkie otwory ciała karaluchy amerykańskie celowo hodowane przez personel. To okazuje się wystarczający czas by pochłonąć około tysiąca książek od klasyki filozofii starożytnej po powieść współczesną. Czas spotkania z bohaterami Dostojewskiego i Sołżenicyna, z etyką Kanta teoretyków historii nie wspominając. Czas wielkiej determinacji, zastanawiania się nad własnym postępowaniem, poszukiwanie sposobu istnienia byłego króla Ecstasy mającego pod sobą niemal stu dealerów zaopatrujących w MDMA roztańczonych w narkotycznym transie yappies techno sceny RAVE lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Persona non grata w Stanach Zjednoczonych w więzieniu walczył o prawo do elementarnej ludzkiej godności dla więźniów między innymi z kontrowersyjnym szeryfem Joe Arpaio. W tamtym czasie powstaje też słynny blog „Jon’s Jail Journal” – http://www.jonsjailjournal.blogspot.co.uk , pierwotnie anonimowy przeciek do świata zewnętrznego.american_cockroach

Znakomity mówca Shaun Attwood, dziś antynarkotykowy aktywista którego można spotkać na wykładach w szkołach średnich po powrocie do Anglii łatwym piórem pisze bestseller „Hard Time”, pierwszą cześć trylogii z „Party Time” i „Prison Time” oraz podręcznik motywacyjny „Lessons From a Drug Lord” w których odsłania szczegóły swojej drogi. Współpracuje między innymi z czasopismem „Not Shut Up” pod redakcją Marka Kazmierskiego skierowanym na twórczość literacką i artystyczną więźniów w Wielkiej Brytanii.american_cockroach

Struktura powiązań finansowych rozrysowana. Już na dwóch kartkach. Shaun skrzętnie chowa je do opasłej teczki delikatnie sugerując, że nie powinienem wejść w ich posiadanie. Idziemy na wykład z serii „Interesujące rozmowy” do kościoła św. Jakuba nieopodal Piccadilly Circus. Wstając od stolika wspomina, że w więzieniu był słabej miary agnostykiem. Wierzył w istnienie Boga w około jednym procencie, ale teraz jest inaczej …

Shaun Attwood, fot. Noil Branc - Londyn, Soho

Shaun Attwood, fot. Noil Branc – Londyn, Soho

Link do witryny Shauna – http://www.shaunattwood.com/

Historia Shauna w odcinku „Raving Arizona” serialu dokumentalnego  „Locked Up Abroad”

Tekst ukazał się w „eleWatorze” nr 10 (4/2014) październik/grudzień

Zwykły wpis
Judith Bernstein "Rising", fot. Melissa Budasz - Studio Voltaire London
obyczaje, Publikacje

Praprzyczyna rozmaitości

Oprócz spodziewanej widowni na wernisażu pojawia się rodzina, matka i ojciec z dwójką nastoletnich dzieci. Na twarzy chłopaka maluje się ledwo widoczny uśmiech, jakby wyćwiczony dobrą manierą gdy słyszy odpowiedź matki na pytanie młodszej siostry „co to jest mamo?”. „To są penisy” odpowiada mama.

Kobieta na świecie …

umiera co dwie minuty w trakcie ciąży lub porodu.*

Raz kolejny rzecz dzieje się w adoptowanej na przestrzeń wystawienniczą galerii Studio Voltaire kaplicy wiktoriańskiej w dzielnicy Londynu Clapham. Miejsce dawniej zajęte przez ołtarz zdobione jest płótnem zawierającym ekspresywne wyobrażenie przyczyny Wielkiego Wybuchu, rozszerzającego się Wszechświata malowane fluorescencyjną farbą – „Active Cunt”. Wagina, praprzyczyna rozmaitości, różnicowania w czasie i przestrzeni. Ścierania się przeciwieństw, wojny. Jest atakowana fallusami. Boczne ściany kaplicy zdobi seria sześciu płócien z rysowanymi węglem gwintowanymi wkręto – fallusami, wielkich rozmiarów penisami ukształtowanymi na wzór śrub których serię autorka Judith Bernstein, nowojorska malarka – aktywistka feministyczna, dawna członkini Guerilla Girls, reformującej przestrzeń sztuki lat 70-tych Art Workers’ Coalition czy Fight Censorship Group, kontynuuje od końca lat 60-tych.

Ogółem jedno procentowo partycypuje we własności ziemskiej.

Jakkolwiek rozumieć konserwatywny punkt widzenia, sposób interpretacji, można rościć pretensje o granice sztuki. Gdzie zaczyna się kicz, semantyczne niechlujstwo ufundowane po części przez postmodernistyczne próby opisu rzeczywistości niejako „szyte na miarę” pod emancypacyjną reformę społecznopolityczną niektórych odłamów feminizmu, czy w reszcie przestrzeń aktualna w jakiej pojawia się dzieło. W przypadku Bernstein która w latach 70-tych odważnie krytykuje skrajne nierówności płciowe, tytułem przykładu obstawianie stanowisk profesorskich wyłącznie przez mężczyzn na ówczesnych uniwersytetach amerykańskich, jej twórczość wydaje się być całkowicie usprawiedliwiona. Jak sama stwierdza po moim dość niezręcznym komentarzu w dyskusji, że ten rodzaj komunikatu ma wartość historyczną ripostuje, że to jest forma dowcipu, ujęcie żartobliwe ponieważ ułatwia to wejście w relację z krytykowanym sposobem myślenia. I co najważniejsze będąc przyzwyczajonym do znacznej zmiany w świecie Zachodnim zapominamy o tym, co jest jeszcze do zrobienia w ogólnoświatowej perspektywie.

39 tysięcy nieletnich dziewcząt wchodzi w stan narzeczeństwa każdego dnia.

W wernisażu Judith Bernstein uczestniczę za namową Beaty Kozłowskiej, artystki młodego pokolenia rezydującej aktualnie w Studio Voltaire. Zaszczycony obecnością w pracowni niejako odnajduję na nowo rzeczy znalezione. Kozłowska deklarująca zaczepienie w dyskursie feministycznym magazynuje znaleziska jako tworzywo nowych kreacji. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że wykopaliska uwikłane są w porządek geometryczny, już niejako w samym procesie ich pozyskiwania daje się we znaki nieokreślony „ukryty porządek”. To bryły geometryczne, przeważnie drewniane elementy zużytych mebli, przedmioty dotychczas użytkowe. Już sam sposób ich składowania jest naznaczony dającą się zauważyć regularnością.

Jedna na trzy jest wykorzystywana seksualnie lub bita w swoim życiu.

Artystka niejako odwraca readymades w akcie twórczym porównując go do dziecięcej intuicji. „Nie wiem co z tego wyjdzie” mówi wskazując szkice geometryczne na papierze, intuicje wyjęte ze świata platońskich idei. W dyskusji ujawnia się sprzeczność – to co było punktem zaczepienia, dekonstrukcja, stopniowo ulega wydaje się nieuświadomionej wcześniej potrzebie poszukiwania niezmienników, „matematyki”. Rzeźba quasi-architektoniczna zaczyna zdradzać rodowód modernistyczny a „szkice intuicyjne” które zapowiadają nowe dzieła są już niejako uwikłane w jakąś nazwijmy to „przestrzeń unormowaną” którą artystka chce badać formalnie.

875 milionów jest analfabetkami.

To co uległo pozornej fragmentacji w procesie poszukiwania tożsamości za pomocą języka postmodernizmu niejako prosi się o świadomą aktualizację …

Beata Kozłowska, Asking- somnambulism (homage to Plato)

Beata Kozłowska, Asking- somnambulism (homage to Plato)

* Statystyka Oxfamu

Tekst ukazał się w „eleWatorze” nr 9 (3/2014) lipiec/wrzesień

Zwykły wpis
kitsch, obyczaje, sport, zdrowie i uroda

Gorączka

Dzisiaj kolejna eutanazja. Nie pamiętam która w tym tygodniu. Metro chcąc nie chcąc z dnia na dzień jeździ coraz szybciej na południe. To męczące. Tym bardziej, że prognozy pogody na kolejne tygodnie coraz bardziej tragiczne. Doba się podwoiła; to już 48 godzin i przybywa. Nie wysypiamy się drodzy sąsiedzi z wagonu Victoria line nr 11017; lekarze, prawnicy, filozofowie, poeci, młynarze, pomocnicy budowlani. Oprócz socjologów, tutaj ich nie ma. Przysięgałem Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków że czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją. I tobie Dionizosie w kieszeni 3 x 50ml szkockiej jedna opróżniona ponieważ jest 10:10am w dawnej dobie a ja ciągle mam szum w głowie po wczorajszym nawiedzeniu pańskim. Bo oto kolejną wizytę mam dzisiaj u chorego zadenuncjowanego przez wytrwałe służby porządkowe. Będę tam o 11:11am jak znam życie. Pary liczb. Zegar biologiczny jest bardzo precyzyjny więc łatwo o atrakcyjne dla paranoi wyobrażenia ksobne o ciężarze mistycznym, intencjonalne wejrzenie w absolut. 11017. 3 jedynki i siódemka.

Samobójca nie pamiętam który w tym tygodniu, może eutanazja, opóźnia pociąg o 6 minut. A może 12? Ponoć to źle wpływa na stan psychiczny maszynisty. I to podwojenie doby. Na pojutrze zapowiadali potrojenie.

Soho nieusypiającej Carnaby Street pukam do drzwi, numer tajemnica lekarska. Pacjent w wieku 50 lat, mężczyzna. Cierpi na znaczną otyłość. Chirurgiczne zmniejszenie żołądka nie pomogło. Jest nadczłowiekiem i gardzi moim chrześcijańskim miłosierdziem. W imię Ojca i Syna na klatce schodowej druga z trzech 50ml. Mijam sąsiadkę pacjenta, pamiętam ją z ostatniej wizyty. Polka. W jej domu prof. Białynicki Birula walczy o czas antenowy z Izabelą Trojanowską. Jej małżonek opóźnił pociąg Victoria line dzisiaj o 6 minut. Podałam jemu łyżeczkę materii neutronowej dzisiaj rano – mówi zmęczona. Pytam komu. Odpowiada – przybył na wadze niemiłosiernie, Boże jak można tak się zapuścić. Antychryst. Podawanie materii neutronowej jest nielegalne droga pani – chłodno uprzedziłem lecz ona ciągnęła dalej – Ubzdurał sobie, że wchłonie Proximę Centauri najprzód by potem sięgnąć Alfy. Napuszony idiota. Przemienienie Pańskie.

Zwykły wpis
Dekompozycja nr 2 - Noil Branc
obyczaje, Publikacje

Rozszczepianie

2.30pm

Mile End Station. Cel podróży – spektakl bazujący na tekstach Osieckiej „Wariatka jeszcze tańczy” w POSK-u na Hammersmith. Umówieni w osobliwym miejscu na rozmowę, dysponujemy zaledwie czterdziestoma minutami. Papieros, zanim wąż pochłonie. Margot* komentuje pozytywnie mój kapelusz, parasol identyfikacyjny. Kilka performatywów dyskursu.

… cisza. Biuro znajduje się pół kilometra od meczetu. Na zewnątrz komentatorów loża. Loża papierośników, Serbów, Polaków, Rumunów, cholera wie kogo jeszcze. Zawsze na straży. Raz w tygodniu przynajmniej gwardziści Elżbiety tędy gonią swoje rumaki, czasem w pełnym rynsztunku. Telewizyjny niegdyś niepokój 9/11 nabiera smaku, opium. Tego nikt nie komentuje, gdzieniegdzie flesz, biuro zamiera. Skandują żałobnie, ugrzecznieni kordonem policji jak pielgrzymi w palmową niedzielę, „Bush morderca!”, „Ustąp zbrodniarzu!”. Znikają powoli. Słońce zalewa ulicę jakby ponownie. Już można komentować, choć jakoś nikomu nie przychodzi nic do głowy …

2.35pm

Wikłanie aktorów do polskiego projektu teatralnego okazało się obarczone odmowami. Stanęło na angażu zasadnym Kantorowi. Planowany przez Margot spektakl z założenia ma wychodzić również do anglojęzycznego odbiorcy. Role przeplatane polskimi wtrętami, budowanie mostu porozumienia. Padło to niepokojące pytanie o wkładany wysiłek w ‚promowanie’ polskości jakkolwiek to rozumieć, przez sztukę, Podkarpacie, wino i śpiew. Czy faktycznie oferta np. egzotycznych Chilijczyków, których mijamy bezwiednie, jest dla nas atrakcyjna.

… agora Leicester Square, jak zawsze wypełniona po brzegi. Kobieta prosi o portretowanie jej z koleżanką , jak wycieczkowicze, lokalsi opici herbatą. Dziwaczne, biorą mnie po akcencie za Walijczyka. Strzelam. W tle zabawiają mimowie z otwartymi kuferkami, ewangelista głosi Słowo, obserwatorzy przy wejściu do National Gallery, jest też grupa zaczepnych odmieńców. Niektórzy w maskach Guya Fawkesa rozdają jakieś niezrozumiałe ulotki, „STOP ACTA” …

Broomfield_Park2.45pm

Naprzeciw kilku obojętnych anglików, my rozmawiamy po polsku. Jawi się kontrast na mocy konieczności. Na twarzy Margot widnieje przeciw – grymas, jakieś chwilowe oderwanie od podłogi. Wspomina przyjaciół, uczestników londyńskiej imprezy Wielkiej Orkiestry Owsiaka, ich ucieczkę od rozkapryszonych, niekontaktowych młodych pod wpływem alkoholu. Wywyższanie się jakiegoś gościa – jegomościa majtającego przed oczami współuczestnikom legitymacją rządową.

… odwiedziny, ukochana Ojczyzna. Poszukiwanie całości. „Co wytrzymane w długim wahaniu, tu zostaje w zarysie zatrzymane jako wyznacznik rozbudowy.”* Za krótko, by nazywać siebie emigrantem. Popijaliśmy gównianą szkocką przy irlandzkich dźwiękach, jakby na siłę, gdzieś w Szczecińskiej piwnicy. Miał w klapie maskę Fawkesa. Wszechobecny, wszechogarniający spokój …

2.50pm

Ciągiem skojarzeń brniemy w gloria victis i fundowanie historyczne resentymentów narodowych. Dlaczego nie jesteśmy zainteresowani współistnieniem? Skłonnością do przesady, powodowany emocjami, obciążam historię brakiem presji cesarstwa wycieńczonego Kartaginą. Trochę za daleko, któż to wie? Niewygodna teza, zapominamy. Pada nazwisko Tani Bruguery i partycypacji w projektach dla „bezdomnych” w pojęciu kubańskiej artystki. Większość wyjechała po godność, ale raczej bez względu na ład, prawy, lewy czy środkowy, popadną w niełaskę i niepamięć …

… „Anonymous” grzebali mu w laptopie, jego myśli są wykradane od jakiegoś czasu przez towarzyszy podróży codziennych na pokładzie czerwonego piętrowca. Gapie. Tego wieczoru przegiął popijając piwem ćwiartkę The Famous Grouse. Nie powinien. Tak jak by to była jakaś powinność. Truty systematycznie przez najbliższą wylewa agresję, roszczenia pompowanego, rozszczepionego ego. Przekonuje glinę o konieczności zbadania laptopa , ten jednak wygłasza kazanie do najbliższej, że w zasadzie „po co on tutaj przyjechał?” Noc w izolatce Central Middlesex Hospital. Gest spokoju gdzieś nad ranem, wręczono herbatę, angielską z mlekiem. Choć przyjaciel nie gustuje, tym razem podobno była smaczna …

przypisy:

* Margot Przymierska, reżyserka i aktorka teatralna, inicjatorka oraz dyrektor PAiL „Polish Artist in London”, interdyscyplinarnej organizacji non-profit promującej polskich artystów w UK.

** Martin Heidegger, Przyczynki do filozofii.


Tekst ukazał się na łamach „eleWatora” nr 3 (1/2013) styczeń/marzec

Zwykły wpis
obyczaje

List otwarty do Pani Poseł Krystyny Pawłowicz

Pani Poseł Pawłowicz

Ponieważ Pani skasowała mój komentarz z dnia 24 września 2017 roku pod Pani postem na FB dotyczącym rzekomego demoralizującego wpływu środowisk „liberalno-lewackich” (cokolwiek to znaczy (sic!)), zawierającego również usprawiedliwienie agresywnych zachować w stosunku do młodych osób LGBT, oraz zablokowała mi Pani możliwość komentowania, udziału w dyskusji, oświadczam, iż nie dam sobie zamknąć ust. W tym celu publikuję poniżej cytowania wykonane za pomocą zrzutów ekranu jak następuje:

Jakub Bińkowski

Zwykły wpis